Rower i kołyska - tak oszuści wyłudzili pieniądze od mieszkanek Lubina

Rower i kołyska - tak oszuści wyłudzili pieniądze od mieszkanek Lubina

FOT. Policja Lubin

Jedna z mieszkanek Lubina kliknęła w link do rzekomej sprzedaży roweru, druga straciła pieniądze przy sprzedaży kołyski. W obu przypadkach oszuści podsunęli fałszywe strony i przejęli dostęp do pieniędzy, a sprawą zajęli się policjanci z Lubina.

Do lubińskich policjantów zgłosiły się dwie mieszkanki Lubina, które padły ofiarą internetowych oszustów. W pierwszym przypadku 27-latka chciała kupić rower wystawiony w serwisie ogłoszeniowym. Sprzedający podał jej, że oferta jest też dostępna na bezpiecznej platformie Allegro, a gdy kobieta nie znalazła ogłoszenia, poprosiła o link. Po wejściu w przesłany adres zapłaciła blikiem, ale po chwili zobaczyła komunikat, że płatność nie została zrealizowana, mimo że pieniądze zniknęły z konta. Próba ponownego kontaktu ze sprzedającym nie przyniosła skutku, a sprawdzenie adresu strony pokazało, że nie była to prawdziwa witryna Allegro.

Drugi przypadek dotyczy 31-latki, która wystawiła na sprzedaż kołyskę. Odezwała się do niej kobieta zainteresowana zakupem i poinformowała, że zorganizuje kuriera po odbiór przedmiotu. Pokrzywdzona miała jedynie odebrać e-mail z potwierdzeniem nadania, ale po wejściu w formularz wpisała swoje dane, wybrała bank, podała login i hasło. Chwilę później zadzwonił mężczyzna, który podał się za osobę pomagającą przy problemie ze stroną banku i poprosił o kod autoryzacyjny. W słuchawce pojawił się też głos elektroniczny, a sprzedająca wpisała kolejny kod weryfikacyjny. Dopiero telefon od mamy pokazał skalę strat - z jej konta zniknęło 7,5 tysiąca złotych, a z rachunku 31-latki kolejne 4 tysiące złotych. Jak wynika z informacji policji, oba konta były połączone.

Komenda Powiatowa Policji w Lubinie opisuje cały schemat jako powtarzalny i bardzo groźny. Oszust najczęściej odzywa się poza portalem ogłoszeniowym, zwykle przez WhatsApp, twierdzi, że zapłacił i wysyła link do odebrania pieniędzy. Po kliknięciu ofiara trafia na stronę łudząco podobną do prawdziwej platformy, a tam pojawia się formularz z prośbą o dane karty i dostęp do konta. Policjanci zwracają uwagę, że w SMS-ach z banku często znajduje się jasna informacja, co dokładnie jest autoryzowane, a wpisanie kodu może oznaczać zgodę na dodanie karty do Google Pay lub Apple Pay. Wtedy przestępca może płacić cudzą kartą albo wypłacać gotówkę w bankomacie. To schemat, który wygląda banalnie, a w praktyce potrafi opróżnić konto w kilka minut.

na podstawie: KPP w Lubinie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Policja Lubin). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.