Staw w Siedlcach odzyskuje dno. Po latach zaniedbania wraca retencja i przestrzeń dla mieszkańców

Staw w Siedlcach odzyskuje dno. Po latach zaniedbania wraca retencja i przestrzeń dla mieszkańców

Koparki pracują od świtu. Z dna wyciągają tonę mułu, korzeni i lat zaniedbania. Staw w Siedlcach – przez lata zapomniany, zarośnięty, niemal niewidoczny – odzyskuje właściwe kształty. To nie tylko kosmetyka. To przywracanie miejsca, które mogło przestać istnieć.

  • Z dna na powierzchnię. Co dzieje się przy stawie
  • Dlaczego to ważne? Słowa wójta

Z dna na powierzchnię. Co dzieje się przy stawie

Prace ruszyły pełną parą. Ekipy pogłębiają czaszę zbiornika, usuwają gęstwinę roślin, która przez dekady rozrosła się na dnie, i wyciągają systemy korzeniowe. Bez tego staw stopniowo tracił zdolność do magazynowania wody – a przy ulewach stawał się problemem, nie atutem.

Kolejne etapy to porządkowanie poboczy z samosiejek, wyrównanie zagłębień terenu oraz obsianie brzegów i strefy nadwodnej trawą. Nie zabraknie też naprawy uszkodzonej skarpy i konserwacji urządzeń doprowadzających i odprowadzających wodę. Rurociągi odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie zbiornika zostaną oczyszczone, a uszkodzony element odwodnienia – naprawiony.

Dlaczego to ważne? Słowa wójta

– Dbamy nie tylko o drogi, chodniki czy sieci techniczne. Ważne są również miejsca, które budują jakość życia mieszkańców. Takie stawy często pozostają niezauważone, dopóki są w dobrym stanie. Tymczasem mogą być przestrzenią odpoczynku, kontaktu z przyrodą i lokalnym miejscem rekreacji. Chcemy, aby również takie zakątki naszej gminy były zadbane i służyły mieszkańcom przez wiele lat – mówi Norbert Grabowski, wójt gminy Lubin.

Inwestycja kosztuje 199 tysięcy złotych. Zakończenie prac planowane jest w drugim kwartale bieżącego roku.

na podstawie: Urząd Gminy w Lubinie.