[PIŁKA RĘCZNA] Netland MKS Kalisz – Zagłębie Lubin 28:25 w ORLEN Superlidze – lubinianie byli blisko sprawienia niespodzianki

2 min czytania
[PIŁKA RĘCZNA] Netland MKS Kalisz – Zagłębie Lubin 28:25 w ORLEN Superlidze – lubinianie byli blisko sprawienia niespodzianki

Zagłębie Lubin wraca z Kalisza bez punktów, ale z podniesioną głową. W 24. kolejce ORLEN Superligi goście przegrali z Netland MKS Kalisz 25:28, choć jeszcze pod koniec pierwszej połowy prowadzili 14:13 i naprawdę pachniało tu niespodzianką. Dla lubinian to kolejny ciężki wieczór, ale też sygnał, że nawet z rywalem z górnej części tabeli można grać jak równy z równym.

Zagłębie uderzyło w dobrym momencie i na chwilę przejęło kontrolę

Patrząc na tabelę, przed meczem faworyt był jasny. Kalisz zajmował 7. miejsce i miał na koncie 34 punkty, a Zagłębie z dorobkiem 8 punktów okupowało 13. pozycję. Do tego gospodarze przystępowali do spotkania w lepszym rytmie, bo ich ostatnie wyniki układały się w serię WLWLW, podczas gdy lubinianie jechali do Kalisza po pięciu kolejnych porażkach.

A jednak to właśnie goście z Lubina potrafili pierwszy raz mocniej zamieszać w tym meczu. Pod koniec pierwszej połowy zagłębiowcy złapali świetny fragment i poszli za ciosem, notując serię czterech trafień z rzędu. Efekt? Prowadzenie 14:13 i bardzo wyraźny sygnał dla hali w Kaliszu, że ostatnia drużyna tabeli nie przyjechała tu tylko po przetrwanie.

Lubinianie grali odważnie, szukali szybkich rozwiązań i przez dłuższe fragmenty potrafili wytrącić gospodarzom ich naturalny rytm. Właśnie w tym był największy plus tej części meczu – Zagłębie nie dało się zepchnąć do narożnika.

Końcówka należała do Kalisza, ale emocji nie zabrakło do samego końca

Po przerwie tempo wzrosło, a mecz zaczął się jeszcze bardziej zaostrzać. Kalisz stopniowo odzyskiwał kontrolę, ale Zagłębie nie odpuszczało ani na chwilę. Goście z Lubina trzymali się blisko, próbując jeszcze raz wejść do meczu na dobre, lecz w decydujących momentach gospodarze pokazali większą skuteczność i spokój.

W końcówce kluczową postacią po stronie Netland MKS był Piotr Wyszomirski, który w bramce dał swojej drużynie bardzo potrzebne interwencje. Do tego doszła skuteczność Jakuba Morynia, która w najważniejszym fragmencie meczu mocno przechyliła szalę na stronę kaliszan. To właśnie ta mieszanka obrony i celnych rzutów pozwoliła gospodarzom dowieźć zwycięstwo 28:25.

Dla Zagłębia szkoda przede wszystkim tej fazy, w której udało się zbudować przewagę psychologiczną. W Lubinie można jednak znaleźć też pozytyw: zespół walczył na terenie rywala z wyższej półki i długo był w grze o pełną sensację. W starciu z drużyną z czołowej siódemki to nie jest detal.

Na koniec zostaje więc niedosyt, bo punktów nadal jest mało, a sytuacja w tabeli wciąż wymaga szukania przełamania. Ale jeśli lubinianie mają z czegoś wyciągać nadzieję, to właśnie z takich fragmentów jak końcówka pierwszej połowy w Kaliszu. Tam było widać, że ta drużyna potrafi jeszcze ugryźć przeciwnika i sprawić, że faworyt musi się solidnie napracować.

Netland MKS KaliszStatystykaZagłębie Lubin
28Bramki25
14:14I połowa14:14
7Pozycja13
34Punkty8
WLWLWFormaLLLLL

Autor: redakcja sportowa lubinski24.pl