Odkręcił gaz i zniknął. W lubińskim bloku o włos od eksplozji

FOT. Policja Lubin
W jednym z lubińskich bloków gaz ulatniał się blisko dobę, a w mieszkaniu wszystkie kurki były odkręcone. Policjanci weszli do środka siłowo, bo drzwi były zamknięte, a czujniki na klatce schodowej alarmowały o poważnym zagrożeniu. 45-letni właściciel lokalu został później namierzony w hotelu i zatrzymany przez funkcjonariuszy.
„Czujniki gazu szaleją na klatce schodowej, a w mieszkaniu nie ma właściciela” - takie zgłoszenie trafiło do stanowiska kierowania lubińskiej komendy w piątek, 27 marca.
Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Lubinie od razu uruchomił działania wszystkich pionów jednostki i zaczął nimi koordynować. Na miejsce pojechali policjanci, strażacy i pogotowie gazowe. Sytuacja od początku była traktowana jako skrajnie niebezpieczna. Drzwi do mieszkania były zamknięte, więc mundurowi zdecydowali o wejściu siłowym.
Do środka jako pierwsi weszli strażacy w maskach, wspierani przez ślusarza. W kuchni zastali wszystkie kurki kuchenki gazowej odkręcone. Funkcjonariusze ustalili też, że sprawca uszczelnił mieszkanie - pozamykał okna, okleił kratki wentylacyjne i podłożył ręczniki pod drzwi. Potem wyszedł, nie interesując się tym, co dzieje się z lokatorami budynku.
Policjanci natychmiast ruszyli na poszukiwania. Sprawdzali miejsca, w których 45-latek mógł przebywać. Po intensywnych czynnościach namierzyli go i zatrzymali w jednym z hoteli na terenie miasta. Zabezpieczyli też ślady, a oględziny mieszkania przeprowadzili z udziałem biegłego.
To właśnie opinia biegłego okazała się dla sprawy przełomowa. Wskazał on, że sytuacja stwarzała realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz dla mienia w wielkich rozmiarach. Stężenie gazu po pomiarze określono jako czterokrotnie wyższe od dopuszczalnego. Biegły ocenił też, że do wybuchu mógł wystarczyć nawet zwykły dzwonek do drzwi.
Mężczyzna został przesłuchany, a śledczy ustalili, że gaz ulatniał się w mieszkaniu blisko dobę. 45-latek przyznał się do czynu, ale nie potrafił racjonalnie wyjaśnić swojego zachowania. Trafił do policyjnej celi, a potem do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut spowodowania zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Sąd zastosował już wobec niego tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące.
To była sprawa, w której o tragedii decydowały sekundy i jeden bodziec więcej. W lubińskim bloku wystarczyłby drobiazg, by gaz zamienił zwykłe mieszkanie w miejsce katastrofy.
na podstawie: Policja Lubin.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Policja Lubin). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Kontrola za wykroczenie odsłoniła większy problem kierowcy z Lubina

Michael w Muzy - film o ikonie, której droga wciąż przyciąga tłumy

Ulica Andromedy w Osieku już w budowie. Dojdą zjazdy, odwodnienie i nowe lampy

44 tysiące sygnałów o agresji na drogach - policja pokazuje skalę problemu

Francuski dzień w gminie Lubin. Szkoły i przedszkole postawiły na zabawę

Za pobraniem przyszła pułapka - w Lubinie oszuści uderzyli pięć razy

Przedsiębiorcy usiedli przy jednym stole. W gminie Lubin rusza nowy dialog

Obiecano szybki zysk - skończyło się kredytem i stratą ponad 26 tysięcy

Pijany mechanik ruszył autem klientki - miał dwa zakazy i ponad 2 promile

Trzy kilogramy ryb i podium. Lubińska drużyna wróciła z pucharem

W Chróstniku zabrzmi pieśń Schmolcka. Wierni spotkają się ponad podziałami

Hulajnogi podnoszą stawkę - PZU i Policja odpowiadają twardymi liczbami

Platan po przerwie rozbił Unię i przejął derby gminy Lubin

