W Raszówce 90 lat Haliny Słowik i historia, która prowadzi przez pół Polski

W Raszówce 90 lat Haliny Słowik i historia, która prowadzi przez pół Polski

FOT. Gmina Lubin

W Raszówce nie brakowało wzruszeń, gdy przy jednym stole spotkały się kwiaty, tort i wspomnienia z całego życia. Halina Słowik dołączyła do grona dziewięćdziesięciolatków, a jej opowieść zaczyna się daleko stąd i prowadzi aż do domu, który wyrósł z rodzinnego marzenia. Z życzeniami przyszli do niej wójt Norbert Grabowski i sołtys Monika Siwak, ale najwięcej mówiły tego dnia nie oficjalne gesty, tylko same losy jubilatki. To historia kobiety, która przez lata szła własną drogą – z igłą, nitką, pędzlem i dużą życzliwością dla ludzi.

  • Od towarowego pociągu do domu, do którego wróciło serce
  • Suknie szyte w domu i obrazy zrobione z cierpliwości
  • Recepta na długie życie, która nie brzmi jak z podręcznika

Od towarowego pociągu do domu, do którego wróciło serce

Halina Słowik przyjechała jako mała dziewczynka z okolic Białego Stoku do Legnicy w wagonie towarowym. Z matką mieszkała wtedy w wynajmowanym lokum, ale to właśnie mama od początku szukała dla niej miejsca, które mogłoby stać się stałym domem. Wybór padł na Raszówkę – i z perspektywy lat widać, że była to decyzja, która ułożyła całe późniejsze życie jubilatki.

Dom, w którym mieszka dziś, wybudował jej mąż. Podczas budowy rodzina zatrzymała się u znajomych w Raszówce, w pałacu, gdzie pani Halina sama pracowała. Był też czas wyjazdu – w latach 80. małżeństwo przeniosło się do Płocka na 11 lat, ale, jak mówiła jubilatka, serce i tak ciągnęło ich z powrotem na Dolny Śląsk. To powrót, który dobrze pokazuje, jak mocno zakorzeniła się tu jej codzienność.

Wójt Norbert Grabowski podkreślał przy okazji wizyty, że rozmowy ze starszymi mieszkańcami są dla niego ważne, bo pozwalają usłyszeć, jak wyglądało życie w powojennych latach i skąd przybywali ludzie, którzy tworzyli tę okolicę.

Suknie szyte w domu i obrazy zrobione z cierpliwości

Zawodowo Halina Słowik zajmowała się pracą biurową i administracyjną, ale poza pracą zawsze miała potrzebę tworzenia. Gdy w sklepach brakowało właściwie wszystkiego, sama zaczęła projektować i szyć ubrania. To nie była tylko oszczędność, ale sposób na elegancję i niezależność. Także kreacja, w której świętowała swoje 90. urodziny, wyszła spod jej ręki.

Równie ważne było dla niej haftowanie. Najczęściej sięgała po krzyżyk, ale nie ograniczała się do jednej techniki. Łączyła wyszywanie z malowaniem, tworząc obrazy i kolaże, w których pojawiały się przyroda, kwiaty i pejzaże. Sama nie miała jednak cierpliwości do realistycznych portretów.

– Nie uznaję realistycznych, nowoczesnych portretów, bo od tego są piękne zdjęcia. Po co więc powielać.

Ten sposób myślenia dobrze oddaje jej podejście do sztuki – bez kopiowania, za to z wyczuciem i własnym stylem. Z tej samej potrzeby wyróżnienia się narodził się kolejny pomysł: biżuteria myśliwska. Materiał do niej dostarczał wujek, myśliwy, a pani Halina potrafiła zamienić poroże w ozdobę, która miała charakter i historię.

Recepta na długie życie, która nie brzmi jak z podręcznika

Zapytana o długowieczność, odpowiedziała bez patosu, za to bardzo szczerze. Wskazała na otwarte serce, życzliwość wobec ludzi i rodzinne predyspozycje. Jej mama dożyła 94 lat i – jak wspominała jubilatka – była sprawna niemal do samego końca.

– Serce otwarte na przyjaciół, sąsiadów i wszystkich ludzi oraz dobre geny.

Tego dnia wokół Haliny Słowik było dokładnie tyle ciepła, ile mieści się w takich spotkaniach: kwiaty, życzenia, rozmowy i uważność na człowieka, który ma za sobą kawał historii. W Raszówce jej 90. urodziny stały się nie tylko rodzinnym świętem, ale też opowieścią o miejscu, do którego wraca się całym życiem.

na podstawie: Urząd Gminy w Lubinie.